wielkiej wagi...
"Nie ma nic dobrego w wojnie. Z wyjątkiem jej końca."Wojna przegoniła ludzi po całym świecie. A po wojnie bida była, wielka i głęboka jak studnia. I oboje za chlebem, jak większość Polaków, wyjechali. Ich drogi złączyły się we Francji. Cudnej, Niezniszczonej zbytnio. W Lyonie osiedli, a los pozwolił im się spotkać na którejś z pięknych ówczesnych uliczek. Z pracą ciężko było, a Oni znaleźli, razem z mieszkaniem. W dworku pięknym, otoczonym smukłymi drzewami, szumiącymi cicho. A przy wietrze zawodzącymi głośno. Pod swój dach przyjął ich...Niemiec. I to on