23 cze 2016

Kałuże

Ten szkic wpisu powstał rok temu. Kiedy Róża taka malutka była ach. Właśnie go odnalazłam w czeluściach blogspota i zamieszczam dla pamięci mojej. Postanowiłam dodać także teraźniejsze zdjęcia, aby zobaczyć tę różnicę, miedzy zaczynającym mówić prawie dwulatkiem a gadającym ciągle i ciągle prawie trzylatkiem. Jedynym niezmiennym faktem pozostały...skoki do kałuży.

9 cze 2016

Funkiel


Taką sobie nazwę wymyśliłam. Dawno temu. Że jak funkiel nówka zwykło było się mawiać. Jako, że przygodę z szyciem zaczęłam niedawno, wciąż się szkolę, kształcę, czytam i oglądam oraz probuję i testuję. Małymi kroczkami, nie spiesząc się donikąd, przędę te swoje nici.

22 maj 2016

15 maj 2016

Robocze przemyślenia

Przeglądam tego bloggera, poznaję go na nowo. I ten mój nieszczęsny blog przeglądam i w pierś się biję, że jak tak mogłam go zaniedbać? W imię czego? Pamiętnik jako taki miał być dla córek, a ja tak daleko odeszłam od tego. Nie wspominając o kasie wyrzuconej w cholerne błoto. Co mnie podkusiło? No ja pierdolę.

Powrót

Wracam na stare śmieci. Odnajduję powoli swoją własną ścieżkę. Pogubiłam się tu i ówdzie, chciałam być kimś innym niż jestem. Czasem byłam zazdrosna, częściej wkurzona, a przecież złe myśli, zazdrość zatruwają duszę.

29 sie 2015

Libster Blog Awards

Bardzo serdecznie dziękuję Patrycji z bloga TrzyRazyPe za tę niespodziewaną niespodziankę :) Jest mi niezmiernie miło znaleźć się w tak zacnym i miły gronie. I miło też, że ktoś uważa mój blog za fajny :))

18 sie 2015

Pozytywna energia kontra wakacyjne plany

holandia, wakacje, relaks, atmosfera, żyć
Od kilku dni tryskam tak pozytywną energią, że nawet zwróciłam tym uwagę mojej przyjaciółki. Bo gdzieś skwaszona mina się zapodziała, a w uśmiechu mi tak ładnie. Bo mam energię, mam power, mam milion myśli na sekundę i chyba zacznę je zapisywać, aby nie pogubić ich w tym natłoku. Cały dzień mam wypełniony po brzegi. Jak prawdziwa matka - ośmiornica, robię wszystko w jednym czasie, bądź płynnie przechodzę z jednej pracy w drugą. Ja. Mistrz dezorganizacji i wątpliwej organizacji.

27 lip 2015

Slow life

slow life, góry,
Choć wakacyjny wyjazd jak mgnienie oka minął. Choć już Go pożegnałam. Choć znów sama, a w domu polnymi kwiatami pachnie. Choć dzieci wykończone odsypiają cięgiem ten wyjazd. Choć prania nie ubywa, za to pieniądze a i owszem.
To tam, w magicznym miejscu czas spowolnił swój bieg. Za uzdę trzymany, wyrywał się i wierzgał, ale ten, który go trzymał, znał swój fach w pełni.

Lubomir. 
On pokazał, czym jest slow life. Pokazał, że można robić, to co się kocha, kochając to co się robi. Celebrując czas dany nam na ziemi, pracując z radością i lekkością, nie spiesząc się nigdzie.
Tak gościnny, aż wyjeżdżać się nie chciało.
Tak miły, że prawie z kotkiem wróciliśmy. 
Z tak wielką wiedzą, że aż głupią się sobie zdawałam. Miałam w rękach biblię z 1764 roku. Niesamowite przeżycie.
Tak pracowity, jak mrówka. I pewnie silny jak ona.
Tak wyczarowujący potrawy, w taki sposób podane, że aż oczy krzyczały jeszcze, jeszcze, a brzuch jak balon wydęty.
 
Zapamiętam te czereśnie słodkie, na tacy starodawnej podane. I tę drewnianą huśtawkę, na łańcuchach do wielkiego kasztana przymocowaną. Rytualne karmienie owiec, wygłaskanych i wykochanych przez dzieci moje. Olbrzymie księgozbiory. Starodawny piec, za kominek służący. Drewniane okna, w kolorze brązu. Przejeżdżający co chwil parę pociąg. Żółty, z dwoma wagonami. Łaszące się kocięta. Skrzypiące schody. Fortepian w jadalni. I drewnianego anioła na kominku.

Hodkovice. 
Wieś. U podnóża gór ukochanych. U nas zwiemy te góry skalnym miastem. Jedne dzikie Teplickie, drugie łagodniejsze Adrspachskie.
Przeszliśmy je wzdłuż i wszerz. Całą czwórką. Dzikie jak zawsze okazały się najlepsze.

Majestat zaklęty w skałach. 
Góry ukazują kim jesteś. Wydobywają z Ciebie siły, o których nie śniłeś. Jesteś mocarzem, a wyobraźnia nie jest w stanie Cię ograniczyć...
Ponad dwa km niosłam przysypiającą Młodszą na rękach. W tym cudownym, dzikim terenie. Trudnym. Dopiero dzisiaj odczuwam ból w całym ciele. Wtedy? Czułam się niezwyciężona.

Tylko nie kozakuj. To góry rozdają tu karty...i w jednej chwili mogą strącić Cię w przepaść...










"Człowiek niczego nie zdobywa bez wysiłku"

17 lip 2015

Umiesz spoglądać przez palce?



Lubię takie godziny, przepływające przez palce leniwie. Jakby nigdzie się nie spieszyły. Jakby szepcząc do nas o tym , że czas zwolnił. Jakby chciały pokazać się nam "o tak wyglądamy..cudne jesteśmy, prawda?", jakby chciały abyś je poczuł. Każdą ich minutę. Każdą ich sekundę.

11 lip 2015

A Ty jaką jesteś drobinką ?



Jest tak. Nie inaczej. Nie siak. Nie owak. I nie na wznak. I nie wiem, czy tak jest dobrze. Czy raczej źle jest. Czy lepiej byłoby znaleźć się w innym miejscu, o czasie innym. Nie wiem. 

8 lip 2015

Małe opowieści część IV



Zaklął pod nosem. Nawet nie zdążył się przestraszyć, tak go zaskoczyli. A przecież przeczucia dawały mu znaki od jakiegoś czasu. Powinien przewidzieć, spakować jak zawsze rodzinę,

16 cze 2015

Kuchnia z mojego snu

I tak się zastanawiam, dlaczego kuchnia właśnie teraz, na początek.Może dlatego, ze jednak jest to centrum życia rodziny naszej.

7 cze 2015

Zapachniało drewnem...

Ropuszka dorasta. Nadszedł czas zmian. Niestety. Mojemu dziecięciu zakupiliśmy nowe łóżko, takie "dorosłe". Do tej pory spała ze mną ze względu na bardzo mocne ulewanie do zachłystywania włącznie..Piękna kołyska drewniana, która przyjechała do nas aż z Mediolanu, stała nieużywana. Ale bałam się ją tam samą zostawiać...Jeśli ktoś byłby chętny, za parę groszy

4 cze 2015

Zaduma

nad grobem...


"Trzeba żyć naprawdę, żeby oszukać pędzący czas. Pięknie żyć, w zachwycie. Życie zdarza się raz"

Bardzo lubię odwiedzać bliskich, którzy odeszli. Których nie miałam okazji poznać, nie dane mi było rozmawiać z nimi,