17 lip 2016

Wiersz o śmierci

Tęsknię za kilkoma osobami. Ich śmierć uczyniła wyrwę w moim życiu. I choć czas mija, to ona nie znika, zarasta może trochę bluszczem, trochę pająki tam urzędują tkając swe nici. Ale wyrwa nadal jest i wiem, że nie zniknie. Nawet nie chcę by zniknęła, bo to tak jakbym zapomniała o nich. To jest częścią mojego życia i niech tak pozostanie. Każdy z nas prędzej czy później zmierzy się z odejściem tych co kocha. 
Znalazłam w sieci przepiękny wiersz, zamieszczam sobie go tu, by móc wracać często.
Przepiękne słowa. Przepiękne. Może one ukoją tę tęsknotę...

.... "Śmierć jest niczym.
To tak, jakbym się wymknął do sąsiedniego pokoju.
Jestem wciąż sobą i Ty jesteś sobą.

Czymkolwiek dla siebie byliśmy, tym jesteśmy nadal.
Nazywaj mnie moim dawnym imieniem, mów do mnie tak, jak zawsze mówiłeś.
Nie zmieniaj tonu, nie przybieraj na siłę poważnej i smutnej miny.
Śmiej się; tak jak zawsze śmialiśmy się z żartów, które bawiły nas oboje.
Baw się, uśmiechaj, myśl o mnie.
Módl się za mnie.

Niech moje imię zawsze będzie wymawiane zwyczajnie, bez śladu cienia.
Niech wypowiadane będzie bez nacisku, bez cienia żałoby.
Życie znaczy to samo, co zawsze znaczyło.
Dlaczego miałbym zniknąć z twojego serca, skoro zniknąłem tylko z oczu?
Czekam na ciebie, tylko przez krótką chwilę, aż przyjdzie twój czas.
Jestem gdzieś blisko, pamiętaj.
W sąsiednim pokoju, lub tuż za rogiem.
Wszystko jest w porządku."


H. Scott Holland

12 lip 2016

Rola

Dziś króciutko, bo tak mnie naszło. Za dużo czasami rozmyślam, ale tak już mam i przestałam się tym zadręczać. Myślę, więc jestem. Ponoć.