2 sierpnia skończyła 22 miesiące.
4 sie 2015
2 sie 2015
Coś się kończy, coś się zaczyna...
Nie ma prawdy bez odwagi wyznawania jej przed ludźmi
Długo myślałam nad tym, czy pisać, wyjaśniać, publikować. Wahałam się długo, zresztą pewnie już zauważyliście moją znikomą obecność i na blogu i na fanpage'u.Wiem doskonale, że życie nie jest tak kolorowe, jak nieraz tu opisywałam. Trochę się pogubiłam w sobie i w życiu. Zatrzymałam się. Zastanowiłam. Nie chcę opisywać nieprawdy, choć wiem, że jestem osobą, która dostrzega piękno w każdej, najmniejszej cząstce życia. Dlatego kolorowe, budujące wpisy będą wtedy, gdy i ja będę mogła spojrzeć w lustrze w swoją twarz, mówiąc: tak może być. to jest ok.
Życie nie zawsze układa się po naszej myśli, często sami tkwimy w zawieszeniu między tym co robić, kim być i jaką drogę wybrać. A często życie za nas decyduje rzucając nas na głęboką wodę bez pytania o to, czy pływać umiemy.
Pracuję teraz mocno nad sobą. Nad tym, by uśmiech gościł częściej u mnie. By nerwy nie dawały o sobie znać tak często. Jest dobrze. Ponieważ bardzo ciężko pracuję nad sobą, nad stanem swego umysłu. Chcę z powrotem tę wesołkę w sobie odnaleźć i powiem Wam, że jest już dobrze. A nawet coraz lepiej. Nawet przyjaciółka ostatnio zauważyła tę zmianę, pozytywną. I gdzie się podział ten narzekacz? Mam nadzieję, że wyparował. Na zawsze.
Niedługo nastąpi metamorfoza i blogu i nazwy. Pracujemy dużo nad tym. Czekam także cierpliwie na wspaniałą pomoc, którą oczywiście, już po wszystkim, polecę każdemu razem i z osobna :) Fajnie budzić się z myślą, że są tacy ludzie na świecie.
Dlatego wpisy ograniczyłam na tym blogu do minimum. Wszystkie sploty wydarzeń wielu doprowadziły mnie do tego właśnie miejsca. Do zmian względem siebie, do zmian blogowych, i do innych zmian prywatnych. Ponieważ jestem z małej mieściny, co to zanim kichnę, to wszyscy wiedzą, że mam katar, więc tym bardziej nie będę chciała ani kichać, ani kataru mieć, jeśli wiecie o czym mówię ;)
Życzę Wam i sobie wspaniałej niedzieli, tak słonecznej i pachnącej czereśniami. See you soon. Choć w innej czasoprzestrzeni :)
ps. w zamian z miłą chęcią zapraszam Was do moich ulubionych dziewczyn:
1. Matka na skraju
2. Liczę do trzech
3. Kluseczka po włosku
4. Anielove
5. Zaraz-wracam
6. Trzyrazype
7. Przygoda pachnąca Jaśminem
O SzafieTosi nie wspominam, bo chyba każdy zna :)
27 lip 2015
Slow life
Choć wakacyjny wyjazd jak mgnienie oka minął. Choć już Go pożegnałam. Choć znów sama, a w domu polnymi kwiatami pachnie. Choć dzieci wykończone odsypiają cięgiem ten wyjazd. Choć prania nie ubywa, za to pieniądze a i owszem.
To tam, w magicznym miejscu czas spowolnił swój bieg. Za uzdę trzymany, wyrywał się i wierzgał, ale ten, który go trzymał, znał swój fach w pełni.
Lubomir.
On pokazał, czym jest slow life. Pokazał, że można robić, to co się kocha, kochając to co się robi. Celebrując czas dany nam na ziemi, pracując z radością i lekkością, nie spiesząc się nigdzie.
Tak gościnny, aż wyjeżdżać się nie chciało.
Tak miły, że prawie z kotkiem wróciliśmy.
Z tak wielką wiedzą, że aż głupią się sobie zdawałam. Miałam w rękach biblię z 1764 roku. Niesamowite przeżycie.
Tak pracowity, jak mrówka. I pewnie silny jak ona.
Tak wyczarowujący potrawy, w taki sposób podane, że aż oczy krzyczały jeszcze, jeszcze, a brzuch jak balon wydęty.
Zapamiętam te czereśnie słodkie, na tacy starodawnej podane. I tę drewnianą huśtawkę, na łańcuchach do wielkiego kasztana przymocowaną. Rytualne karmienie owiec, wygłaskanych i wykochanych przez dzieci moje. Olbrzymie księgozbiory. Starodawny piec, za kominek służący. Drewniane okna, w kolorze brązu. Przejeżdżający co chwil parę pociąg. Żółty, z dwoma wagonami. Łaszące się kocięta. Skrzypiące schody. Fortepian w jadalni. I drewnianego anioła na kominku.
Hodkovice.
Wieś. U podnóża gór ukochanych. U nas zwiemy te góry skalnym miastem. Jedne dzikie Teplickie, drugie łagodniejsze Adrspachskie.
Przeszliśmy je wzdłuż i wszerz. Całą czwórką. Dzikie jak zawsze okazały się najlepsze.
Majestat zaklęty w skałach.
Góry ukazują kim jesteś. Wydobywają z Ciebie siły, o których nie śniłeś. Jesteś mocarzem, a wyobraźnia nie jest w stanie Cię ograniczyć...
Ponad dwa km niosłam przysypiającą Młodszą na rękach. W tym cudownym, dzikim terenie. Trudnym. Dopiero dzisiaj odczuwam ból w całym ciele. Wtedy? Czułam się niezwyciężona.
Tylko nie kozakuj. To góry rozdają tu karty...i w jednej chwili mogą strącić Cię w przepaść...
"Człowiek niczego nie zdobywa bez wysiłku"
To tam, w magicznym miejscu czas spowolnił swój bieg. Za uzdę trzymany, wyrywał się i wierzgał, ale ten, który go trzymał, znał swój fach w pełni.
Lubomir.
On pokazał, czym jest slow life. Pokazał, że można robić, to co się kocha, kochając to co się robi. Celebrując czas dany nam na ziemi, pracując z radością i lekkością, nie spiesząc się nigdzie.
Tak gościnny, aż wyjeżdżać się nie chciało.
Tak miły, że prawie z kotkiem wróciliśmy.
Z tak wielką wiedzą, że aż głupią się sobie zdawałam. Miałam w rękach biblię z 1764 roku. Niesamowite przeżycie.
Tak pracowity, jak mrówka. I pewnie silny jak ona.
Tak wyczarowujący potrawy, w taki sposób podane, że aż oczy krzyczały jeszcze, jeszcze, a brzuch jak balon wydęty.
Zapamiętam te czereśnie słodkie, na tacy starodawnej podane. I tę drewnianą huśtawkę, na łańcuchach do wielkiego kasztana przymocowaną. Rytualne karmienie owiec, wygłaskanych i wykochanych przez dzieci moje. Olbrzymie księgozbiory. Starodawny piec, za kominek służący. Drewniane okna, w kolorze brązu. Przejeżdżający co chwil parę pociąg. Żółty, z dwoma wagonami. Łaszące się kocięta. Skrzypiące schody. Fortepian w jadalni. I drewnianego anioła na kominku.
Hodkovice.
Wieś. U podnóża gór ukochanych. U nas zwiemy te góry skalnym miastem. Jedne dzikie Teplickie, drugie łagodniejsze Adrspachskie.
Przeszliśmy je wzdłuż i wszerz. Całą czwórką. Dzikie jak zawsze okazały się najlepsze.
Majestat zaklęty w skałach.
Góry ukazują kim jesteś. Wydobywają z Ciebie siły, o których nie śniłeś. Jesteś mocarzem, a wyobraźnia nie jest w stanie Cię ograniczyć...
Ponad dwa km niosłam przysypiającą Młodszą na rękach. W tym cudownym, dzikim terenie. Trudnym. Dopiero dzisiaj odczuwam ból w całym ciele. Wtedy? Czułam się niezwyciężona.
Tylko nie kozakuj. To góry rozdają tu karty...i w jednej chwili mogą strącić Cię w przepaść...
"Człowiek niczego nie zdobywa bez wysiłku"
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)