27 sty 2015

Alergia

mogło być gorzej...

"Pa­miętaj, to w Nas tkwi cała siła i sens życia."

Starsza jest alergikiem. Dość mocnym. Alergię wyssała z mlekiem matki. Czyli moim. Moja alergia jest tak potężna, że prowadząca leczenie me, pani doktor, z radości aż ręce zatarła. Takie buty... Bo w końcu trafił jej się chory z prawdziwego zdarzenia. A nie jakieś tam symulanty. Podczas testów na te wszelkie pyłki, sierści i inne alergeny, wykonywanych na moim ciele, śmiem twierdzić, że doktórka cieszyła się jak jasna...jasność. Może i świeciła blaskiem wewnętrznym, czego ja, przez lejące się z oczu łzy, nie dostrzegłam. Po testach miał być pomiar rozległości mojej alergii. Zwykłą linijką. Owa lekarka odpuściła sobie i to, patrząc na moje Mount Everesty widoczne na rękach. Po prostu w odpowiednich rubrykach powpisywała MAX. I zapewniła, podając mi zawczasu tabletkę, że góry znikną po półgodzinie. Ożesz ty. Zniknęły, a jak, po trzech dniach. A przez kolejny tydzień ślady po nich nosiłam jeszcze.
Taka to ze mnie alergiczka. Zimą to super jest naprawdę. Nic mi nie dolega, nie kicham, nie smarkam, powietrze w płuca nabrać umiem. A wierzcie mi, w momentach duszności, i to takich, że ocieram się o izby szpitalne, boję się strasznie. Zdaję sobie wtedy sprawę, jasno i wyraźnie, że życie to nasze kruche jest. I trzeba je szanować. I wielkimi mocarzami, to i możemy być, ale w naszej wyobraźni. Bo życie i natura szybko potrafią pokazać, kto jest panem i władcą na tym świecie a kto tylko zwykłym giermkiem.

Pierwsze symptomy alergii, zaczynają się piękną wiosną wraz z deszczami. Jak trawka się zazieleni, tak ja zaczynam kichać. Rozwijają się pięknie i ciągną przez całe upalne lato, aż do jesiennych wiatrów, gdzie zazwyczaj następuje apogeum, szczyt szczytów, nazywać można jak kto woli i jak komu bardziej pasuje.

Leczyć próbowałam tę moją przypadłość. Lekarstwa nie ma. Można ją jedynie wyciszyć. Lecz moja skromna osoba tak źle reaguje na wszelakie leki (zapewne na większość alergię mam), że mogę używać jedynie trzech z całej bogatej gamy, jaką nasz rynek oferuje. Jedne krople do oczu, jedne krople do nosa i jedne tabletki, gdy już źle jest ze mną. Parę lat wstecz, gdy duszności moje były przeogromne, używałam jeszcze pewnego wziewu. Taki psik, psik w usta, co by oskrzela się rozkurczyły szybko. Możecie mnie pokroić, ale nazwy nie pamiętam. Zresztą w aptece lek ten znają, więc na co mi umysł zaśmiecać...Jak poproszę, to i nazwią go i sprzedadzą z miłą chęcią.

 Starsza również alergię ma mocną. Tak jak ja, prawie na wszystko uczulona jest. Choć ja bardziej na przyrodę. Ona zaś na zwierzaki. Jak tylko kota zobaczy, już oczy popuchnięte. Katar leje się strumieniem, a na rękach wysypka się pojawia. I długo zejść nie chce. I swędzi, że "Ło mój Boże, nie wytrzymam".
Młodszej udało się uniknąć alergii, na jej szczęście. Zobaczymy, co z czasem będzie, ale może choć Ona, jedna jedyna z naszego stada, uchowa się. I zdrowie bez alergii dopisze jej. I kocur na przypiecku wylegiwać sie u niej będzie. Bo Ona taka za tymi kotami. Uwielbia je całować i "gilać". A cicho, jak myszka, podkrada się do nich. Co by tylko nie wystraszyły się na jej widok. Taka spryciula. 

Starszej to zawsze mi żal było. Bo Ona to od urodzenia z alergią walczy. Chorowała przez nią często, gęsto i bardzo mocno. Ale złe choróbska już za nami. Odporność też już jakąś nabyła zapewne. I zadała mi Ona dnia pewnego ni to pytanie, ni to prośbę. Czekałam na to pytanie, odkąd tylko nauczyła się mówić. "Mamo, chciałabym mieć pieska albo kotka." I weź tu spojrzyj człowieku w te błagające oczęta i spróbuj odmówić. Ale musiałam. Ani ja, ani ona nie wytrzymałybyśmy kilku dni ze zwierzęciem pod jednym dachem. Niestety. Raz przyniosła maleńkiego kotka do domu, Kamyczkiem został nazwany. Po dwóch dniach wylądowałam w szpitalu, a kotek u siostry. Dobrze mu tam było. A i Starsza sobie w odwiedziny do niego chodziła. Mi dojście do siebie, i jako takiej formy, zabrało pół roku.

Ale powiem Wam, że i nam dane było zwierzątka w domu mieć. I to nie byle jakie. I od ich narodzin, aż do samej starości i śmierci. Wiele nas one nauczyły, ale o tym opowiem w kolejnym poście. 

"O ileż le­piej płakać z ra­dości, niż znaj­do­wać ra­dość w płaczu."



Dla ciekawych
kurtka Róży - George, znaleziona w SH, jak nówka
czapa, spodnie w grochy, getry i koszula Starszej - H&M

2 komentarze :

  1. Moim zdaniem warto czytać o alergii by poznać swoje zaburzenia. Przy okazji uważam, że testy alergiczne to bardzo dobry pomysł i warto udać się do najbliższej placówki na wykonanie odpowiedniego profilu alergicznego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście wykonałem test na celiakię, gdyż miałem takie podejrzenie, które stwierdził lekarz. Na szczęście wykonałem testy (Polecam sprawdzić test celiakia. Na szczęście okazało się, że nie mam tego problemu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę , a zwłaszcza za poświęcenie kilku minut na przeczytanie moich bzdur ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...